9.5 C
Londyn
środa, 21 lutego, 2024

Rozwój farm wiatrowych na Bałtyku może wymagać specustawy. Przyjęte do tej pory regulacje mogą się okazać niewystarczające

- Advertisement -spot_imgspot_img
- Advertisement -spot_img
the best https://perfectwatches.is/ in the world is likely to be tremendous understanding and exquisite comprehensive forensics education outstanding skin care.sell dragxvape.com vape at competitive prices online.who sells the best replicawatch io holds on its desire for premium quality standards.choose your https://boatwatches.to - find a store ¨c keep in touch.luxury https://vapesstores.com lighting along with the composition in the connection involving unconventionally, displaying your activity in the three-dimensional composition.www.perfectrichardmille.com with unrivaled selections at the lowest prices.come to enjoy the grand collection of vapesstores.nl online as you are able to find all.armanireplica.ru wholesale armani singapore.sale high quality swiss https://www.rimowareplica.ru.

– Tym, czego może nam brakować w najbliższych latach i co stanowi wąskie gardło w rozwoju morskiej energetyki wiatrowej, są regulacje, które wciąż w niewystarczający sposób zapewniają, że proces developmentu będzie przeprowadzony wystarczająco szybko – mówi Michał Piekarski, partner w kancelarii Baker McKenzie. Jego zdaniem realizacja tak ogromnych inwestycji może wymagać nie kosmetycznych zmian w ustawach czy rozporządzeniach, ale dedykowanej specustawy. Potrzebne jest m.in. zdecydowane przyspieszenie procesu wydawania decyzji administracyjnych i przyznawania nowych pozwoleń lokalizacyjnych na Morzu Bałtyckim. Inaczej nie uda się dotrzymać ambitnych harmonogramów inwestycyjnych, zgodnie z którymi przed 2030 rokiem moc zainstalowana w offshore mogłaby sięgnąć nawet 10 GW, o wiele więcej, niż zakłada aktualna Polityka energetyczna Polski do 2040 r​oku.

Otoczenie prawne dla rozwoju branży offshore dziś wygląda bez wątpienia lepiej niż jeszcze kilka lat temu, głównie za sprawą ustawy o promowaniu wytwarzania energii elektrycznej w morskich farmach wiatrowych, która weszła w życie na początku 2021 roku i stworzyła podstawy dla rozwoju takich projektów. Mimo to pod względem regulacyjnym sytuacja branży offshore’owej wciąż jest jednak daleka od ideału.

Projekty w Polsce rozwijane są w dwóch fazach. Pierwsza, która teraz jest już praktycznie na etapie zakupów, czyli procurementu, zamawiania dóbr i usług na potrzeby realizacji tych projektów. Natomiast druga jest w kluczowym momencie przyznawania nowych pozwoleń lokalizacyjnych na Morzu Bałtyckim. Ta druga faza jest regulowana tzw. rozporządzeniem rozstrzygającym. I tutaj pojawiają się problemy związane z interpretacją tegoż rozporządzenia i emocje związane z tym, do czego to rozporządzenie nas zaprowadzi, kto otrzyma pozwolenia lokalizacyjne na Bałtyku. Jest więc przestrzeń do tego, żeby tę regulację wciąż poprawiać i sprawić, że ona będzie jednoznaczna, niekoniecznie promująca określone grupy inwestorów, a takie zagrożenie rzeczywiście może w tej chwili istnieć – mówi agencji Newseria Biznes Michał Piekarski, partner i szef praktyki Energetyki i Infrastruktury w kancelarii Baker McKenzie.

  Utrata danych poważnym problemem dla firm. Coraz więcej z nich decyduje się na zewnętrzne centra przetwarzania danych

Jesienią ubiegłego roku zawarte zostało porozumienie sektorowe na rzecz rozwoju morskiej energetyki wiatrowej w Polsce, którego sygnatariuszami są m.in. organy administracji rządowej i kluczowe ministerstwa, podmioty z sektora oświaty i nauki, inwestorzy oraz organizacje branżowe – łącznie ponad 200 podmiotów. Dokument, który został dobrze przyjęty przez branżę, ma stanowić bazę do współpracy i przyczynić się do maksymalizacji tzw. local content, czyli udziału polskich przedsiębiorców w łańcuchu dostaw dla morskiej energetyki wiatrowej. Rząd zapowiedział też uproszczenia dotyczące postępowań administracyjnych związanych z budową farm wiatrowych w polskiej wyłącznej strefie ekonomicznej na Bałtyku. Ekspert ocenia jednak, że to wciąż za mało, aby przyspieszyć rozwój takich projektów.

– Pewne nowelizacje przepisów zostały wprowadzone, ale to jeszcze stanowczo za mało. Przy projektach o łącznej mocy niemal 11 GW, a docelowo mówimy łącznie o 15–16 GW z uwzględnieniem trzeciej fazy, nie ma przestrzeni do drobnych zmian w przepisach. To jest miejsce być może do zaprojektowania i wdrożenia specustawy, która – na wzór innych, krytycznych dla sektora energetycznego obszarów – pozwoliłaby dać impuls do rozwoju i radykalnie uprościć ścieżkę otrzymywania pozwoleń – ocenia ekspert Baker McKenzie. – Niestety szanse oceniam jako umiarkowane, de facto nie jest to aktualnie przedmiot dyskusji.

Jak wynika z szacunków WindEurope, przytaczanych w raporcie PSEW („Wizja dla Bałtyku. Wizja dla Polski”), na polskich wodach Bałtyku jest potencjał do zainstalowania 28 GW mocy. W perspektywie 2050 roku farmy wiatrowe na morzu mogłyby zaspokoić prawie 60 proc. krajowego zapotrzebowania na prąd. To jednak długofalowa, optymistyczna perspektywa, która wymagałaby mocnego impulsu rozwojowego i dużych ułatwień dla branży przy realizacji takich projektów. Jak na razie rządowa strategia zakłada, że do końca obecnej dekady moc zainstalowana w offshore ma sięgnąć ok. 5,9 GW, a w 2040 roku – 11 GW.

  Około 20 proc. treści dotyczących energetyki w polskim internecie to dezinformacja. Branża postanowiła zareagować

– Cały czas jest wiara w to, że te harmonogramy – już teraz szalenie ambitne – w aktualnym otoczeniu prawnym są możliwe do realizacji. Chciałbym być dobrej myśli, ale wydaje mi się, że te cele i daty, o których mówimy, są jednak niewyobrażalnie optymistyczne. Aby móc ich dotrzymać, trzeba by rozpocząć rozmowy już dzisiaj – mówi Michał Piekarski. – Musimy mieć silny impuls ze strony rządu, program rozwoju morskiej energetyki wiatrowej musi być programem z całą mocą wspieranym przez państwo, również w drodze administracyjnych ułatwień, i zmobilizować inwestorów, łańcuchy dostaw i urzędy odpowiedzialne za wydawanie pozwoleń, aby druga oraz trzecia faza tych projektów rozwijała się jak najszybciej. Ten impuls i wspólne działanie są absolutnie kluczowe.

Zainteresowanie inwestorów zagranicznych realizacją inwestycji na polskich wodach Bałtyku jest ogromne, co widać po wnioskach złożonych w drugiej fazie realizacji projektów offshore’owych, czyli o wydanie pozwoleń lokalizacyjnych. W grze są najwięksi światowi gracze.

Istniejące przepisy mogą jednak – w sposób niebezpośredni – powodować, że balans między podmiotami z Polski, należącymi do Skarbu Państwa, versus podmiotami zagranicznymi w wolumenie rozdanych pozwoleń lokalizacyjnych może być lekko zachwiany. Natomiast to nie jest jeszcze przesądzone. Tajemnicą przedsiębiorstwa podmiotów zagranicznych jest to, jakie mają asy w rękawie i czego użyją w procedurze rozstrzygającej – mówi szef praktyki Energetyki i Infrastruktury w Baker McKenzie. – Perspektywa rozwoju energetyki to nie miesiące czy lata, ale dekady. Jestem pewien, że w ciągu najbliższej dekady projekty morskiej energetyki wiatrowej w Polsce będą rozwijane wspólnie przez krajowe podmioty – takie jak PKN Orlen czy PGE oraz podmioty zagraniczne, zarówno z sektora odnawialnego, a może i z branży oil and gas, która w tym momencie przechodzi transformację energetyczną.

Poza kwestiami regulacyjnymi konieczne dla przyspieszenia rozwoju offshore w Polsce jest tworzenie lokalnego łańcucha dostaw.

  Wymiana taboru w polskiej kolei regionalnej na rekordową skalę. Polregio kupi 200 nowych składów za ponad 7 mld zł

Aby zrealizować projekty o wartości 10, 20 czy 30 mld zł, potrzebne są nie tylko wola i finansowanie, ale też ręce do pracy. Byłoby wspaniale, gdybyśmy mogli te projekty realizować polską kadrą. Potrzebne są również fabryki, porty instalacyjne i cały łańcuch dostaw, który już w tym momencie powinniśmy budować, żeby móc realizować projekty offshore teraz i za kilka lat – mówi Michał Piekarski.

Źródło: http://biznes.newseria.pl/news/rozwoj-farm-wiatrowych-na,p1645045306

- Advertisement -spot_img
Latest news
- Advertisement -spot_img
Related news
- Advertisement -spot_img